Panie prezydencie, czyli jednak się da?! – Katarzyna Zagajska

Panie prezydencie, czyli jednak się da?!

W pierwszy dzień wiosny musi się udać. Walczymy dalej o unieważnienie opłaty adiacenckiej
Luty 22, 2018
Prezydencki upór, czyli czy to już koniec problemu opłaty adiacenckiej?
Luty 28, 2018

Panie prezydencie, czyli jednak się da?!

Szanowni Państwo,

 

W takich chwilach jak ta, czuję, że warto walczyć głośno o sprawy mieszkańców i nie bać się, że osoby, których nie stać na takie zaangażowanie lub ze względu na różne interesy nie mogą reagować na krzywdę mieszkańców, łapią za słówka, podważają kompetencje czy wyśmiewają.

Ledwie zdążyliśmy wspólnie z radnym Jerzym Reszke i Grzegorzem Jaszczurą poinformować mieszkańców, że złożyliśmy już nasze projekty ws. unieważnienia projektów uchwał, do akcji wkroczył prezydent Zbigniew Podraza. W czwartek, chwilę przed zamknięciem biura rady miejskiej złożył własny projekt uchwały, którym chce „definitywnie rozwiązać problem” i ochronić miasto przed radnymi (czyli nami), którzy chcą zmuszać go do łamania prawa. Aby wypełnić tę misję prezydent zawnioskował o sesję w trybie nadzwyczajnym już w najbliższą środę.

Projekt uchwały prezydenta, który jeszcze kilka dni temu twierdził, że ma obowiązek ustawowy pobierać od mieszkańców opłatę adiacencką i nie ma od tego obowiązku ucieczki, zakłada, że opłat adiacenckich nie tylko nie będzie, ale wszystkie pobrane od mieszkańców pieniądze z tego tytułu zostaną zwrócone.

 

Czy sesja nadzwyczajna musiała być przed emisją programu w TVP?

Cudownym zbiegiem okoliczności 28 lutego emitowany miał być program „Obserwator” w TVP 1, w którym  planowano opublikować materiał na temat nieprawidłowości przy operatach szacunkowych, odmowy przesłania do Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa przez wiceprezydenta Bazylaka, budzących wątpliwości dokumentów, które dotyczą mieszkańców miasta, zajęć komorniczych i innych kuriozalnych przypadków, do których dochodziło w mieście w związku z opłatą adiacencką. Szerzej pisałam o tym tu: http://www.katarzynazagajska.pl/808/

Zobaczymy, jak potoczą się losy tego materiału…

Niezależne od tego co się mi sugeruje, co się pisze i co się mówi na mój temat w związku z opłatą adiacencką, wiem, że gdybym nie zaczęła dyskusji, nie walczyła głośno i nie przedstawiła prezydentowi przykładów z innych samorządów i gdybyśmy nie próbowali z radnymi Reszke i Jaszczurą złożyć tych pierwszych projektów uchwał, projektu prezydenckiej uchwały znoszącej opłatę adiacencką, by po prostu nie było.

O całej sytuacji więcej tu: http://katarzynazagajska.pl/zniesmy-w-koncu-te-oplate-adiacencka/

Nie byłoby, bo doskonale działa, chyba największe w Polsce – 10-osobowe biuro opłat adiacenckich, bo komornicy wspaniale radzą sobie z zajmowaniem rent i emerytur osobom, których nie stać na zapłatę własnemu miastu kilku tysięcy złotych. Nie byłoby, bo w budżecie na 2018 rok zaplanowano już przychody z tytułu opłaty adiacenckiej w wysokości 250 tysięcy złotych.

Więcej na ten temat tu: http://katarzynazagajska.pl/mozna-wcale-nie-znaczy-trzeba-czyli-rzecz-o-oplacie-adiacenckiej/

W sprawie sytuacji w mieście w związku z opłatą adiacencką (m.in liczby zajęć komorniczych, zaplanowanych wpływów do budżetu i liczby spraw skierowanych do SKO i sądów) zwróciłam się już z zapytaniem w formie interpelacji. Oczywiście poinformuję Państwa o odpowiedzi, gdy tylko nadejdzie.

 

Ten sukces będzie miał jednego ojca? Nic nowego

Jeśli więc prezydent ma potrzebę przypisania sobie sukcesu i zasług z zakresu zniesienia opłaty adiacenckiej i planuje przyspieszyć sytuację tak, by nie doszło do głosowania nad projektem uchwał radnych – nie mam nic przeciwko temu.

Szczególnie, że odbieram teraz dziesiątki telefonów od mieszkańców, którzy na komunikat prezydenta zareagowali, dziękując mi za zaangażowanie i podkreślając, że dobrze, wiedzą, że to efekt moich starań i uporu. Bardzo Państwu dziękuję za wsparcie. Boję się jedynie, że do środy zupełnie stracę głos i już nic nie powiem.

Zresztą przywykłam już do takich praktyk prezydenta, bo podobne sytuacje mają miejsce nie po raz pierwszy. Kiedy prosiłam o montaż sygnalizacji świetlnej w rejonie ulicy Konstytucji i drogi krajowej nr 1 dowiedziałam się, że nie wiadomo, czy zgodę wyrazi na to GDDKiA, która przygotowuje się do przebudowy na tym odcinku. Od GDDKiA dowiedziałam się, że jedyną osobą, która podejmuje decyzje o sygnalizacji w tym rejonie jest prezydent. Udało się w końcu przetłumaczyć prezydentowi, że może tam postawić sygnalizację, nie obawiając się protestów GDDKiA. Potem w Przeglądzie Dąbrowskim przeczytałam o sukcesie urzędników, którzy dla dobra mieszkańców, dzieci i bezpieczeństwa na drodze uruchomili w niebezpiecznym rejonie sygnalizację świetlną. Gdybym nie napisała pisma do GDDKiA „sukcesu urzędników” pewnie nie byłoby do dziś.

Moje interpelacje w tej sprawie  (i odpowiedź zarządcy dróg krajowych i autostrad):

http://katarzynazagajska.pl/portfolio-item/interpelacja-dot-przejscia-dla-pieszych-przez-dk-s1/

http://katarzynazagajska.pl/portfolio-item/interpelacja-dot-montazu-sygnalizacji-swietlnej-w-rejonie-ul-konstytucji-i-dk-s1/
 

Gdy część mieszkańców Ząbkowic postanowiła budować geotermalne ogrzewane kościoła z środków budżetu partycypacyjnego, znów nie bałam się głośno mówić, że nie jest to zgodne z prawem, bo nie jest to własność gminna. Do dziś zresztą wiele osób nie może mi tego wybaczyć i pewnie, gdyby nie moja interwencja urzędnicy nie zwróciliby uwagi na ten drobny szczegół, że kościół to nie własność gminy.

Pisała o tym nawet Gazeta Wyborcza:

http://sosnowiec.wyborcza.pl/sosnowiec/1,93867,17107133,Radny_chcial_ogrzac_kosciol_z_budzetu_obywatelskiego.html?disableRedirects=true

Takich przypadków było więcej.

Cieszę się ogromnie, że w końcu pojawiła się szansa na zlikwidowanie opłaty adiacenckiej w mieście. Co więcej, cieszę się, że wielu radnych przestanie bać się i mieć wątpliwości, bo za prezydenckim projektom mogą przecież głosować bez obaw. Są więc spore szanse, że się uda.

 

Żałuję tylko dwóch rzeczy:

1)że prezydent mógł zareagować już w 2015 roku, gdy obniżaliśmy stawkę opłaty adiacenckiej i  od tamtego czasu wszystkie problemy tak by się nie nawarstwiły. Niestety stanowisko prezydenta było nie ugięte, a biuro opłat adiacenckich rozrastało się w najlepsze.

2) że istnieje spore ryzyko, że projekt prezydencki zostanie odrzucony nie przez radnych, ale przez nadzór prawny wojewody. Prezydent zadeklarował, że wszystkie poniesione przez mieszkańców opłaty zostaną zwrócone, gdy tylko uchwała wejdzie w życie. Tymczasem prawo nie działa wstecz. Nie chciałabym, żeby prezydent powiedział potem mieszkańcom: próbowałem, starałem się, ale widzicie, wojewoda proponowane rozwiązania uchylił. A potem odwołania będą trwały w nieskończoność.

W środę (28 lutego) o godz. 9.30 poznamy część odpowiedzi. Przypominam po raz kolejny: obrady sesji rady miejskiej są otwarte dla każdego mieszkańca. Nie wiem tylko, czy gdyby ktoś chciał zabrać głos na sesji nadzwyczajnej, zdąży złożyć wniosek, bo dziś (w piątek) urząd pracuje tylko do godz. 13.00.

 

Katarzyna Zagajska