Racjonalne argumenty kontra partykularne decyzje – Katarzyna Zagajska

Racjonalne argumenty kontra partykularne decyzje

W Dąbrowie Górniczej kuriozum goni kuriozum
Marzec 21, 2019
Życzenia Wielkanocne
Kwiecień 19, 2019

Racjonalne argumenty kontra partykularne decyzje

Mam nadzieję, że to koniec sporu i niepokoju rodziców o przyszłość SP nr 3 i Zespołu Szkół Sportowych. W zeszłym tygodniu na nadzwyczajnej sesji, zwołanej na wniosek prezydenta Marcina Bazylaka, podjęliśmy jednogłośnie decyzję, że dotychczasowe gimnazjum, działające w ramach struktur ZSS, zostanie przekształcone w obwodową Szkołę Podstawową nr 33 z oddziałami sportowymi.

Na poprzednią propozycję, w której zakładano, że starsze klasy z SP nr 3  będą się uczyć w ZSS, a młodsze zostaną w budynku przy ulicy Mireckiego nie zgodziło się kuratorium. TU MOŻNA PRZECZYTAĆ, JAK TOCZYŁA SIĘ SPRAWA

Mamy kompromis ws. ZSS i SP nr 3

Zgodnie z przepisami szkoła ma mieć jedną siedzibę. Wspominałam już o tym wielokrotnie podczas dyskusji dotyczących przyszłości obu placówek: przekształcenie gimnazjum, które zgodnie z reformą oświaty zostaje „wygaszone”, gdyż wszyscy pozostali w nim gimnazjaliści ukończą je w tym roku szkolnym, nie niesie za sobą konieczności zawiadamiania rodziców w odpowiednim terminie, nie ma wymogów ustawowych w tym zakresie. I wykorzystanie bazy gimnazjum do decyzji o zmianach było więc dobrym rozwiązaniem.

Cieszę się, że Urząd Miejski poszedł za wskazaniami Kuratorium w tym zakresie, choć wciąż uważam, że moja propozycja (chyba najdalej idąca), by przekształcić ZSS w Szkołę Mistrzostwa Sportowego wciąż jest aktualna i liczę na to, że sportowe sukcesy uczniów naszej szkoły, w końcu pozwolą dojrzeć do tej decyzji władzom miasta. Może jeszcze wrócimy do tematu, tak jak w kwestii przekształcenia gimnazjum. Liczę na to.

 

Ciekawe było to, że choć wielu z radnych nie do końca zgadzało się z uchwałą, którą zaproponował na nadzwyczajnej sesji Marcin Bazylak, wszyscy zagłosowaliśmy „za”, w imię kompromisu i najlepszej na tę chwilę propozycji dla rodziców.

Na moim fanpage`u na Facebooku z zadowoleniem odczytywałam komentarze osób, zaangażowanych w sprawę. Widać było, że emocje opadły, atmosfera zelżała, a rodzice starają się teraz przywrócić dobrą atmosferę i rozmawiać. W tym sensie warto było podjąć tę uchwałę. Mam nadzieję, że do normy wróci także burzliwa atmosfera wśród przedstawicieli grona pedagogicznego i pracowników administracyjnych szkoły. Mamy więc dwie szkoły podstawowe, a rodzice i uczniowie mają wybór.

Nie wszystko jest idealnie

To pozytywne (lub choćby kompromisowe) aspekty ostatniej sesji Rady Miejskiej, nie obyło się jednak bez smutnych wniosków. Po pierwsze znów to nie od prezydenta czy choćby przewodniczącej RM dowiedziałam się o nowej propozycji UM ws. szkół. Pierwsi wiedzieli rodzice, którzy mnie o tym zawiadomili. Oczywiście nie mam wątpliwości, że radni będący „bliżej” prezydenta o pracach nad uchwałą wiedzieli dużo wcześniej niż np. radni klubu PiS czy ja. To z pewnością.

Po drugiej, zwołanie przez prezydenta miasta sesji w trybie nadzwyczajnym, wcale nie spotkało się z krytyką, oburzeniem i bojkotem sesji, jak to było w przypadku sesji na wniosek mój i klubu radnych PiS, gdy na sali sesyjnej pojawiliśmy się tylko my. Pozostali radni ograniczyli się do oświadczeń na Facebooku, pisząc m.in., że co prawda są w Dąbrowie Górniczej, ale na sesję nie przyjdą. W dodatku w ich ocenie sesję nadzwyczajną zwołuje się zupełnie w innych okolicznościach. Ani krytyki, ani facebookowych oświadczeń czy własnej interpretacji przepisów nie zanotowałam, gdy to Marcin Bazylak był inicjatorem posiedzenia TU WIĘCEJ NA TEN TEMAT

Od początku kadencji mam jednak pewien niedosyt obecności prezydenta na posiedzeniach sesyjnych. Często zdarza się, że pojawia się tylko na chwilę, że nie ma go podczas procedowania ważnych dla miasta uchwał. Mam wrażenie, że Zbigniew Podraza zupełnie inaczej podchodził do swoich obowiązków, czy też dobrze przyjętych zwyczajów w mieście w tym zakresie.

LINK DO NAGRANIA SESJI RADY MIEJSKIEJ

Podobnie było w przypadku SP nr 3 i ZSS. Na sesji zbojkotowanej przez część radnych, prezydenta nie było, choć widziałam się z nim na korytarzu UM. Na sesji, którą Marcin Bazylak zwołał osobiście, wystarczyło prezydentowi tylko czasu, aby wejść na mówinicę, powiedzieć, że urząd wsłuchuje się w opinie mieszkańców i przekazać, że pozostawia na miejscu zastępców i naczelników. Obok toczyło się ważniejsze spotkanie.

Wróćmy do rozmów o Szkole Mistrzostwa Sportowego

Przed sesją z kolei odbyło się posiedzenie Komisji Oświaty, na którym przewodnicząca Krystyna Szaniawska odczytała projekt uchwały (nie bardzo rozumiem cel, każdy z nas potrafi czytać, ma przed sobą druk) i uznała, że temat został wyczerpująco przedstawiony, licząc, że na sesji nie będzie już żadnych, dodatkowych pytań.

Ten styl prowadzenia komisji nie rozwiał jednak żadnych moich wątpliwości i wniosków. Przed posiedzeniem raz jeszcze przejrzałam dokumenty, nagrania posiedzeń i doszłam do wniosku, że naprawdę szkoda, że prezydent i jego urzędnicy nie podchwycili tematu utworzenia Szkoły Mistrzostwa Sportowego. Powtórzę po raz setny chyba: mamy taką szkołę sportową, taką infrastrukturę i tak utalentowanych uczniów, że naprawdę szkoda, żeby cały ten potencjał się zmarnował.

Na potwierdzenie tych argumentów, zachęcam do przeczytania mojej interpelacji ws. subwencji oświatowej. Po pierwsze zainteresowanie uczniów z Dąbrowy Górniczej klasami sportowymi jest coraz większe (to fantastyczna wiadomość moim zdaniem!), po drugie  – jeśli już dbamy o efektywne wydatkowanie pieniędzy na oświatę  – zwróćmy uwagę, jak wygląda subwencja oświatowa w przypadku „zwykłej” szkoły i Szkoły Mistrzostwa Sportowego.  Według wyliczeń subwencji: waga 1 ucznia w klasie sportowej wynosi 0,2,  natomiast w klasie SMS jest aż 5 krotnie większa. Do tego dochodzi jeszcze prestiż szkoły, potencjał w zakresie zapewnienia dzieciom, jak najlepszych warunków do treningów i wsparcia psychologów i dietetyków sportowych czy fizjoterapeutów. Uważam, że wciąż warto pochylić się nad tym pomysłem i go gruntownie przeanalizować.

To jest myślenie i liczenie przyszłościowe i tak powinno się podejmować decyzje w samorządach.

W kontekście finansów i racjonalnego podejścia do tematu edukacji powtórzę jeszcze fragment mojego stanowiska, które po sesji zamieściłam na Facebooku: Nasłuchałam się już od części radnych z wiceprzewodniczącym Kamilem Dybichem na czele, że podburzałam rodziców z SP nr 3, że jeszcze mi za to wszystko „podziękują”. Powiem tylko tyle: radny Dybich ma zwyczaj podkreślać, że podejmowane przez niego decyzje nie są popularne, a odpowiedzialne. Ja zaś nie mogę oprzeć się wrażeniu, że są to jednak decyzje partykularne.

 

Katarzyna Zagajska