Wiemy już, gdzie mieszkają dąbrowskie „niedasie” – Katarzyna Zagajska

Wiemy już, gdzie mieszkają dąbrowskie „niedasie”

O spuszczonym ze smyczy bulterierze i wydzieraniu z miasta informacji
Czerwiec 25, 2018
Dąbrowa Górnicza 2018-2023. Miasto, na jakie zasługujesz
Sierpień 29, 2018

Wiemy już, gdzie mieszkają dąbrowskie „niedasie”

W czwartek (05.07) na zaproszenie Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie gościliśmy wraz z Tadeuszem Cuberem jako przedstawiciele Stowarzyszenia Razem dla DG na spotkaniu na temat problemów, jakie narosły wokół zbiornika Pogoria IV (Kuźnica Warężyńska).

Zaproszeni byli również inni przedstawiciele stowarzyszeń i organizacji, których działalność na co dzień skupia się wokół aktywności wodnej w rejonie Pogorii IV (i nie tylko). Gościł nas dyrektor Łukasz Lange.

Dlaczego to dla mnie i dla Stowarzyszenia Razem dla DG tak ważne? Po pierwsze dla wielu mieszkańców miasta Pogoria IV to teren rekreacyjny, na którym lubią spędzać wolny czas z przyjaciółmi i rodziną. Od lat toczy się dyskusja na temat udostępnienia tych rejonów dla rolkarzy, rowerzystów i spacerowiczów. Niemal co roku wybucha debata na temat zamknięcia części przejazdu nad śluzą zbiornika, bo utrudnia to swobodne poruszanie się wokół niego. Swoje postulaty mają również miłośnicy sportów wodnych.

Tematów do dyskusji nie brakuje

Wielu z nas zastanawia się, jak przeciwdziałać niekorzystnym zjawiskom, które występują w rejonie Pogorii IV. Chodzi o zaśmiecanie, hałas, rozjeżdżanie terenu przez niektóre osoby, które korzystają m.in. z quadów albo zwolenników campingów nad samym brzegiem zbiornika, a także kwestie regulaminu i bezpieczeństwa (w tym zapewnienie sprawnego dojazdu karetkom).

Tematów do dyskusji jest wiele, ale cieszy mnie fakt, że coraz więcej środowisk chce współpracować i o nich rozmawiać. Prezydent Dąbrowy Górniczej wraz z pracownikami zawsze podkreślali, że negocjacje z Regionalnym Zarządem Gospodarki Wodnej są ciężkie i nie da się uregulować wszystkich kwestii ważnych dla mieszkańców. RZGW z uwagi na przepisy nie chce udostępniać zbiornika retencyjnego do celów rekreacyjnych.

Co roku przed sezonem wiosenno-letnim w mieście odbywa się podobna dyskusja i co roku nie ma efektów. Bardzo zależało mi, aby w końcu zmienić tę tendencję. Dlatego kilka tygodni temu na komisji rozwoju i promocji miasta zaproponowałam, aby poddać pod głosowanie mój wniosek o zorganizowaniu w Wodach Polskich wyjazdowego posiedzenia.

„Rozmawiać? Ale po co?”

Przewodniczący Kamil Dybich uznał, że mój pomysł jest „na pokaz” i stwierdził, że nie warto go nawet poddawać pod głosowanie. Byłam oburzona takim niespotykanym dotąd podejściem i poprosiłam nawet prawników Urzędu Miejskiego o analizę, czy postawa radnego Dybicha jest zgodna ze statutem miasta i przepisami.

Protokół z komisji można przeczytać tu: http://www.bip.dabrowa-gornicza.pl/BIP.aspx?Sel=17500&Nr=1&ident=115878

To dla mnie niesłychane, by zgodnie ze statutem radny nie będący członkiem komisji może składać wnioski, natomiast zgodnie z widzimisię przewodniczącego można zignorować wniosek aktywnego członka komisji.

Nawet się nie zdziwiłam, że według wykładni prawników oczywiście postawa radnego Dybicha była dopuszczalna, bo Wody Polskie to zewnętrzny podmiot. Pewnie że tak, tylko przy odrobinie dobrej woli można było po prostu skontaktować się z dyrekcją i umówić się na spotkanie w sprawie ważnej dla wielu mieszkańców. Podobno dla chcącego nic trudnego.

Uznałam więc, że skoro przewodniczący Dybich nie jest zainteresowany rozwiązywaniem problemów mieszkańców sprawę załatwię inaczej.

Czy tu na pewno chodzi o „rozwój”?

Akurat dyrektor Lange, który jest człowiekiem otwartym na dialog i dyskusje organizował spotkanie ze stroną społeczną w sprawie Pogorii IV. Pojechaliśmy wraz z Tadeuszem Cuberem na spotkanie jako przedstawiciele Stowarzyszenia Razem dla DG.

Wzięłam ze sobą protokół z dyskusji na komisji, na której radnych Dybich twierdzi, że Pogoria IV nie jest priorytetem  dla Wód Polskich. Okazało się, że przeczucie mnie nie myliło.

Dyrektor po zapoznaniu się z protokołem był zdziwiony całą sytuacją. – Przeciwnie, znalezienie rozwiązania w związku z funkcjonowaniem zbiornika Kuźnica Warężyńska jest dla nas priorytetem. Przewodniczący Dybich nawet nie kontaktował się ze mną w tej sprawie – stwierdził dyrektor Łukasz Lange.

Podkreślił jednak wielokrotnie, że Wodom Polskich bardzo zależy na dialogu i wypracowaniu kompromisowego rozwiązania dla wszystkich stron. Ja zaś liczę, że to spotkanie przełoży się na konkretne rozwiązania i bardzo żałuję, że miasto i radny, kierujący pracami komisji, która ma w nazwie „rozwój” prezentują zamkniętą postawę i nie są gotowi na zainicjowanie rozmów.

Dąbrowa jednak na NIE?

Cała ta sytuacja po raz kolejny udowodniła, że nie można biernie słuchać, tego co mówią urzędnicy („nie da się, nie ma rozwiązania”). Należy sprawdzać, szukać inspiracji w innych samorządach i stale dociekać, czy dąbrowski magistrat jednak nie zamierza zmienić zdania.

Tak było w przypadku opłaty adiacenckiej.  – Nie da się znieść opłaty, tak przecież mówią przepisy, wiem co robię  – usłyszałam od prezydenta.

Potem udowodniłam, że w innych miastach problem opłaty adiacenckiej nie istnieje, bo prezydenci potrafili wypracować rozwiązanie. Przytoczyłam przykłady samorządów, sięgnęłam po opinie ekspertów. Potem tymi samymi przykładami z mównicy posługiwał się Zbigniew Podraza – nie ukrywam, czułam dumę, że jednak stałam się inspiracją do zmiany postawy prezydenta.

Dziś czekamy na rozstrzygnięcia przed sądem administracyjnym w tej sprawie (prezydent nie był zainteresowany innym modelem rozwiązania problemu niż własny), ale opłaty są zawieszone (mieszkanka, której wyliczono rekordowo wysoką opłatę adiacencką wygrała z gminą, co też jest olbrzymim sukcesem)

Zresztą o osobliwym stylu pracy prezydenta i sprzyjających mu radnych pisałam tu: http://katarzynazagajska.pl/tajna-narada-czy-imieniny-radnego-czyli-jak-radni-pracuja-nad-problemem-oplaty-adiacenckiej/

I tu: http://katarzynazagajska.pl/razace-naruszenie-prawa-czyli-losy-prezydenckiej-uchwaly/

Przypomnę też sprawę świateł na S1. Wnioskowałam o zamontowanie sygnalizacji, która przyczyniłaby się do poprawy bezpieczeństwa na wysokości ulicy Konstytucji. Jak brzmi odpowiedź prezydenta? Nie ma szans, bo w tym rejonie zarządza Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad.

Znów sama napisałam do GDDKiA, by dowiedzieć się, jak sprawy stoją w rzeczywistości.

Szybko okazało się, że to jednak obszar działania miasta i sygnalizacja dziś działa. Miasto pochwaliło się sukcesem, a mnie nikt nawet nie poinformował. Została mi cicha satysfakcja.

Ostatnio znów w temacie windy w budynku przychodni przy ulicy Skibińskiego (od kilku dni kardynała Stefana Wyszyńskiego). Na moje apele o wymianę starego dźwigu na nowy, usłyszałam, że się nie da, bo za drogi, a w ogóle to wina użytkowników,  że ciągle się psuje. Gdy sprawą zajęły się media, temat załatwiono szybko. Martwi mnie jednak, że wskazany przez urzędników termin odbioru windy już minął, a nadal nie jest ona oddana do użytku mieszkańców. O sprawę zapytam urzędników w przyszłym tygodniu.

Takich przykładów jest bardzo wiele. Nie wiem, czy to wynika z mojego charakteru, że szukam rozwiązań problemów w wielu źródłach, czy postawa prezydenta Podrazy i radnych takich jak Kamil Dybich z góry jest zaprogramowana tak, by negować wszystko co mówię, robię i proponuję.

Warto jednak pamiętać, że takie podejście jest dość ryzykowne. Łatwo można narazić się na śmieszność. Na przykład wtedy, gdy mówię o bezpieczeństwie dzieci w szkołach, a radny Dybich nie potrafi tego inaczej skomentować niż hasłem „Himalaje arogancji”. Być może po prostu radnemu pomyliły się kwestie, bo te miał wypowiedzieć przy zupełnie innej okazji lub do innej osoby. Tak to czasem bywa. O szczegółach kuriozalnej sytuacji tu: http://katarzynazagajska.pl/o-spuszczonym-ze-smyczy-bulterierze-i-wydzieraniu-z-miasta-informacji/

A na koniec…

Tak się złożyło, że kilka dni przed spotkaniem w Wodach Polskich członkowie i sympatycy Stowarzyszenia Razem dla DG spotkali się, by nakręcić spot promujący naszą działalność. Za miejsce do stworzenia głównych ujęć spotu wybraliśmy właśnie Pogorię IV.

Dla mnie osobiście miało to wielowymiarowe znaczenie. Jestem związana rodzinnie z tym miejscem. Zanim powstał zbiornik retencyjny moi dziadkowe mieli tu znany i ceniony w okolicy młyn. Dziś to jedno z miejsc w naszym mieście, w którym lubię spędzać czas z dziećmi i mężem.

To również miejsce, gdzie słowo RAZEM nabiera nowego znaczenia. Właśnie tu jest szansa, by spotkały się ze sobą Dąbrowa Górnicza, Siewierz i Będzin i porozmawiały o przyszłości Pogorii IV i bezpiecznym udostępnieniu zbiornika mieszkańcom.

Nasz spot promujący Stowarzyszenie można obejrzeć na YouTube. Zapraszam:

https://www.youtube.com/watch?v=9ibYpN7r02c&t=8s

 

Katarzyna Zagajska